NGO robi wydarzenie – a co z osobami na zdjęciach?

W dobie mediów społecznościowych i powszechnej cyfryzacji, organizatorzy wydarzeń, przedstawiciele sektora NGO oraz osoby prywatne regularnie stają przed dylematem: czy zdjęcie utrwalone podczas eventu można swobodnie opublikować w sieci? Choć powszechnie uważa się, że kwestie te reguluje RODO, kluczowe odpowiedzi kryją się w ustawie o prawie autorskim z 1994 roku, a konkretnie w jej artykule 81.

Zgoda to fundament

Podstawowa reguła jest jasna – rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Kluczową kwestią jest jednak forma tej zgody. Choć prawo nie narzuca sztywnych wymogów – ostrzegamy przed „załatwianiem sprawy na gębę”, co jest najtrudniejsze do udowodnienia w przypadku sporu.

Nieformalna hierarchia bezpieczeństwa prawnego wygląda następująco:

  • Najsłabsza: zgoda ustna.
  • Lepsza: wiadomość na komunikatorze (Messenger, WhatsApp) lub e-mail.
  • Solidna: pisemne oświadczenie lub umowa.
  • Najbezpieczniejsza: sytuacja, w której osoba otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie – wówczas, o ile nie zastrzeżono inaczej, zezwolenie uznaje się za udzielone.

Warto pamiętać, że wizerunek to każda cecha umożliwiająca rozpoznanie osoby. Nie wystarczy zatem „zamazać oczu”, jeśli postać można zidentyfikować po charakterystycznym tatuażu, sylwetce czy specyficznym ubiorze.

Osoba powszechnie znana „w pracy”

Zezwolenia nie wymaga wizerunek osoby powszechnie znanej, jeśli wykonano go w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, zawodowych lub społecznych. Orzecznictwo Sądu Najwyższego wskazuje, że status ten można zyskać niemal z dnia na dzień – np. poprzez happening, liderowanie protestom czy aktywność w mediach społecznościowych (influencerzy).

Co istotne dla lokalnych społeczności, osoba nie musi być znana w całym kraju; wystarczy rozpoznawalność w konkretnym środowisku lub „bańce” (np. lokalny bloger czy znany w regionie profesor). Istnieje jednak wyraźna granica: celebryta lub polityk chroniony jest prawem do prywatności, gdy nie wykonuje swoich funkcji. Zdjęcie znanej osoby kupującej prywatnie zakupy w markecie nadal wymaga jej zgody na publikację.

Tłum i krajobraz

Drugi wyjątek dotyczy sytuacji, gdy osoba stanowi jedynie szczegół całości, takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza. Jeśli usunięcie danej postaci ze zdjęcia nie zmieniłoby jego charakteru ani wartości, zgoda nie jest wymagana.

Warto w tym miejscu obalić popularny mit liczbowy: nie istnieje żadna granica (np. 6 czy 10 osób), powyżej której wizerunek staje się automatycznie „tłumem”. Znaczenie ma kompozycja – jeśli zdjęcie skupia się na twarzach konkretnych trzech osób na plaży, to nie jest to „tłum”, lecz portret wymagający zgody. Praktyczną wskazówką dla organizatorów wydarzeń NGO jest fotografowanie uczestników od tyłu – w większości przypadków uniemożliwia to rozpoznanie konkretnych osób, co usuwa problem dystrybucji wizerunku.

Podsumowując, publikując zdjęcia, zawsze warto zadać sobie pytanie: czy ta osoba jest głównym tematem, czy tylko tłem? Dbałość o czytelne potwierdzenie zgody to nie tylko wymóg prawny, ale i fundament etycznego działania w przestrzeni publicznej. A w przypadku spotkania się z wątpliwościami ze strony osoby przedstawionej na zdjęciu – można rozważyć usunięcie zdjęcia, zamiast wchodzenia w spór.

Sfinansowano ze środków Miasta Gdańska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *